Quo vadis – dokąd zmierza historia Sienkiewicza?

“Quo vadis” to powieść polska, ale jednak opatrzona niezrozumiałym dla większości Polaków tytułem. Henryk Sienkiewicz zdecydował się w tym wypadku nazwać swoją książkę zdaniem łacińskim. A bardziej konkretnie mówiąc, łacińskim pytaniem. “Quo vadis?” oznacza w języku polskim “Dokąd idziesz?” Aby zrozumieć tytuł w pełni trzeba już zagłębić się w powieść.

Quo vadis kreatywne” – ukryte znaczenie tytułu

“Quo vadis” przenosi nas do starożytnego Rzymu – do czasów pierwszych Chrześcijan. Jezus już umarł na krzyżu, ale jego kolejni uczniowie zanoszą słowa mesjasza do najdalszych zakątków świata.

I właśnie jedną z głównych bohaterek powieści jest Ligia. Rzymianie twierdzą, że pochodzi z ludu barbarzyńców. Ku zaskoczeniu wielu czytelników to właśnie ona jest wyznawczynią Jezusa. Stopniowo jednak na wiarę Nazaretczyka przechodzą inne postacie. Chrzest przyjmuje Marek Winicjusz oraz Chilon Chilonides – Grek, który słynie ze swojej przebiegłości.

Pewna część powieści odnosi się jednak także do świętego Piotra. Chrześcijańska legenda mówi, że podczas rządów Nerona święty Piotr uciekał z Rzymu. Na drodze miał mu stanąć Jezus Chrystus, który zapytał właśnie “Quo vadis Domine?” (Dokąd idziesz, panie?)

Po tym spotkaniu święty Piotr zrezygnował ze swojej rejterady i zawrócił do miasta.

“Quo vadis” na ekranach

“Quo vadis” jest powieścią powszechnie znaną nie tylko w Polsce, ale też na świecie. I prawdopodobnie dzięki swojej popularności doczekało się kilku ekranizacji.

Pierwsza z nich powstała jeszcze w czasach kina niemego. Zrealizował ją włoski malarz – Enrico Guazzani. Ciężko ją jednak w polecać w dwudziestym pierwszym wieku.

Współcześni widzowie są zbyt mocno przyzwyczajeni do słów wypowiadanych przez aktorów.

W roku 1951 powstała ekranizacja powieści, którą możemy uznać za najbardziej rozpoznawalną. Jest to dzieło amerykańskie, stworzone nie gdzie indziej, ale w słynnym Hollywood.

W Winicjusza wcielił się tutaj Robert Taylor, a przy kręceniu dzieła wykorzystano ponad 30 000 kostiumów. Niektórzy znawcy kina twierdzą też, że jest to pierwsza w historii superprodukcja.